By³o to 1 marca 2026r w Tyñcu

By³o to 1 marca 2026r w Tyñcu

Obchody 258. rocznicy zawi±zania Konfederacji Barskiej, jakie mia³y miejsce w Tyñcu dnia 1 marca 2026 r., zgromadzi³y przedstawicieli kilkunastu rozmaitych organizacji. Zebrani z³o¿yli kwiaty pod tablic± upamiêtniaj±c± obronê klasztornej twierdzy w latach 1771-1772, zapalili znicze, a nastêpnie udali siê na Mszê ¶w. odprawian± za dusze Konfederatów.

Po nabo¿eñstwie uczestnicy spotkali siê w szerszym gronie, aby z³o¿yæ honorow± deklaracjê wspó³pracy. Podobnie mog± post±piæ inne podmioty, którym trudno jest obecnie zaistnieæ w silnie spolaryzowanej rzeczywisto¶ci dzia³añ stricte politycznych. Celem jest uzyskanie niezbêdnego w tej sytuacji efektu synergii.

Tynieckie obchody rocznicowe mia³y miejsce w dniu, w którym Polska wspomina³a ostatnich obroñców swojego honoru i wolno¶ci - ¯o³nierzy Wyklêtych. Ich opór trwa³ a¿ do lat 60. XX wieku.

Konfederaci Barscy, walcz±cy o te same warto¶ci w wieku XVIII, robili to w bardzo podobnych warunkach geopolitycznych. Te niestety nie ulegaj± istotnej zmianie, a wolno¶æ nigdy nie bêdzie nam dana raz na zawsze. Polacy musz± zatem politycznie zm±drzeæ i permanentnie o ni± zabiegaæ.

Czy prawd± jest, ¿e Polska albo bêdzie mocarstwem, albo nie bêdzie jej wcale?

Du¿o na to wskazuje, ¿e je¿eli ma trwaæ jako byt s³aby i zale¿ny, to tragiczna historia zmagañ z przewa¿aj±cym wrogiem bêdzie mia³a swój dalszy ci±g, a tego z pewno¶ci± nie chcemy.

Pierwszy dzieñ marca by³ tego roku jednym z pierwszych prawdziwie wiosennych dni. Zarówno samo Opactwo, jak te¿ jego okolice zape³ni³y siê tysi±cami szukaj±cych s³oñca Polaków. Przybywali ca³ymi rodzinami. To samo miejsce, inny czas.

Tekst wspomnianej deklaracji umieszczamy poni¿ej niniejszej informacji.

Obchody w Tyñcu

Obchody w Tyñcu, 1 marca 2026 r.

Deklaracja wspó³pracy
FORUM DOBRA WSPÓLNEGO

Zebrani przedstawiciele organizacji pozarz±dowych maj±cych na celu propagowanie aktywno¶ci obywatelskiej w trosce o dobra wspólne dostrzegane w ka¿dym z kierunków ludzkiej aktywno¶ci postanawiaj± podj±æ wspó³pracê przy za³o¿eniu równoprawno¶ci podmiotów i prymatu zasady konsensusu w koniecznym procesie decyzyjnym.

Zauwa¿aj±c obecn± w ¿yciu publicznym mnogo¶æ inicjatyw, wynikaj±cych z obywatelskiej wra¿liwo¶ci i dobrej woli ich uczestników, uznajemy piln± potrzebê wspó³pracy bêd±cej warunkiem rzeczywistego sukcesu dzia³ania.

G³ównym celem powo³anego ponadorganizacyjnego Forum jest zatem osi±gniêcie efektu synergii i w rezultacie spowodowanie progresu w d±¿eniu do deklarowanych celów.

Ka¿de dzia³anie - niezale¿nie, czy ma charakter polityczny, spo³eczny, edukacyjny, charytatywny, czy religijny - bêdzie cieszy³o siê jednakowym wsparciem wszystkich zrzeszonych stron w stosownym dla nich zakresie, je¿eli zostanie ono uznane za s³uszne.

Na potrzeby stosunków wzajemnych powo³ane bêdzie Kolegium Wspó³pracy, w sk³ad którego wejd± cz³onkowie w³adz wszystkich zrzeszonych stron, a którego podstaw± podejmowania akcji, projektów i zobowi±zañ bêdzie zasada jednomy¶lno¶ci.

Jako osoby obserwuj±ce i opiniuj±ce w pracach ww. gremium bêd± mogli braæ udzia³ wszyscy chêtni cz³onkowie zrzeszonych organizacji, co zapewni powszechn± transparentno¶æ tak intencji, jak te¿ podejmowanych dzia³añ.

Zarówno akcesja, jak te¿ rezygnacja z udzia³u w pracach Forum bêdzie mia³a charakter dobrowolny. Zobowi±zania bêd± mia³y wy³±cznie walor honorowy.

Prymat tre¶ci nad form± nie zak³ada natychmiastowego sformalizowania niniejszego rozwi±zania, z wyj±tkiem przypadku, gdyby zrzeszone strony zgodnie postanowi³y inaczej, co mo¿e byæ zrealizowane w dowolnym czasie i w uzgodnionym trybie.

Tyniec, 1 marca 2026 r.

Bar by³ pierwszy

Narzucony król, obce wojska w kraju, wrogi protektorat nad praworz±dno¶ci±, zabójstwa oponentów, porwania pos³ów, zsy³ki na Sybir. Ambasadorzy s±siadów pilnuj± obrad sejmu, tworz± zbrojne zwi±zki, przekupuj± elity. Zarzucaj± nam brak tolerancji, piêtnuj± rzekom± ksenofobiê, oskar¿aj± katolików. Szerz± nienawi¶æ, podjudzaj± mniejszo¶ci, dziel± spo³eczeñstwo.

Degeneratom na szczytach w³adz ofiaruj± jurgielt, tytu³y, zaszczyty. Niepokornych anihiluj±. Wszystko to brzmi znajomo i jako¶ nie budzi zdziwienia. Stan pañstwa dobrze nam znany, którego powodów nie przyjmuj± do wiadomo¶ci jedynie deklarowani zdrajcy i po¿yteczni idioci. Polska potrzebna Polakom, dla s±siadów czê¶ciej by³a problemem. W kontek¶cie miêdzynarodowym realnym sojusznikiem polskiej niepodleg³o¶ci okaza³a siê byæ jedynie Turcja z któr± tak czêsto w przesz³o¶ci wojowali¶my.

Pierwszy by³ Bar. Wymuszony, jak ka¿de polskie powstanie. Wynik³e z braku rzeczywistego wyboru. Bêd±ce czynnym ¿alem za zbyt d³ugie pozostawienie spraw pañstwa w rêkach ³otrów i nieudaczników.

Rozleg³e czasowo i terytorialnie dzia³ania Konfederatów w momentach najwiêkszej ich intensywno¶ci nie zgromadzi³y pod broni± wiêcej, ni¿ 20 tys. ludzi liczonych ³±cznie, ale wziê³o w nich udzia³ ponad 100 tysiêcy szlachty. Mieli przeciwko sobie de facto trzy wrogie armie i co najbardziej ¿a³osne wojska pos³usznej zaborcom w³adzy. Wróg kontrolowa³ teren, utrudnia³ organizacjê, oblega³ obozy, twierdze, zdobywa³ miasta, rabowa³ ko¶cio³y.

Walki trwa³y przez cztery lata obejmuj±c tereny kilku obecnych pañstw. Trudno powiedzieæ, czy mia³y wp³yw na przyspieszenie zak³adanego ju¿ wcze¶niej rozbioru Rzeczypospolitej. Na pewno nie zdo³a³y mu jednak zapobiec. Straty wg wspó³czesnych szacunków liczono na ponad 60 ty¶ poleg³ych i 14 tysiêcy zes³anych, du¿± liczbê jeñców przymusem wcielonych do rosyjskiej armii. Powsta³y pierwsze na naszych ziemiach obozy s³u¿±ce filtrowaniu, wywózkom i eksterminacji.

Ostatni król, zboczeniec i utracjusz, sta³ siê natomiast animatorem innej konfederacji, której nazwa sta³a siê synonimem narodowej zdrady. By³a jawnie agenturalna i zorientowana na zgubê pañstwa. To Targowica. Jeden z prze³omowych momentów stanowi³a uchwa³a Rady Senatu Rzeczypospolitej podjêta 27 dnia marca 1768 roku, która decydowa³a o pro¶bie skierowanej do Katarzyny II tycz±cej wezwania dodatkowych tysiêcy obcego wojska w celu st³umienia Konfederacji.

Za ni± posz³y decyzje króla o udziale wiernych mu oddzia³ów w bratobójczych pacyfikacjach, przyjmowanie na to kolejnych kwot z rosyjskiej ambasady, zgoda na ostateczne zrzeczenie siê suwerennego stanowienia praw. Traktat Wieczystej Przyja¼ni. Z Rosj±. Zawsze potem, a nawet w naszej najnowszej historii ³atwo odnajdujemy zarówno odpowiedników Pu³askich, Walewskiego, biskupa So³tyka, ksiêdza Marka. A z drugiej strony króla Cio³ka, kolaboruj±cych dowódców, nielojalnych mniejszo¶ci.

Historia Konfederacji Barskiej jest epopej±, której ka¿dy epizod niesie ze sob± zarówno przepowiedniê stuleci podobnych nieszczê¶æ, jak te¿ ca³y katalog nauk dla kolejnych pokoleñ Polaków. Dzi¶ warto szczególnie przypomnieæ znaczenie czynnika czasu, którego w ¿adnym przypadku nie mo¿na bezkarnie traciæ ufaj±c w samoistn± poprawê ludzi, którzy siê nie sprawdzaj± w s³u¿bie wspólnego dobra, gotowi w³asny porz±dek pos³usznie zast±piæ cudzym.

Warto przypomnieæ, ¿e barscy Konfederaci nie znali jeszcze s³owa "niepodleg³o¶æ", która w od wieków niezwyciê¿onej Rzeczypospolitej wydawa³a siê wszystkim oczywista, nale¿na i dana na zawsze. U¿ywali wiêc w sposób dora¼ny okre¶lenia "independent". Stawali wtedy w obronie Wiary i Wolno¶ci, a czas pokaza³, ¿e w grê wchodzi³o wrêcz nasze prawo do ¿ycia.

Niestety nie mo¿na przyj±æ, ¿e nauki jakie daje historia Konfederacji zosta³y z po¿ytkiem przyjête przez ca³e kolejne pokolenia Polaków. Trwa recydywa obywatelskiej g³upoty i zdrady w³adz. Spo³eczeñstwo ³atwo jest obcym dzieliæ. Nadal tracimy dobry czas, który daje historia.

Warto przypomnieæ, ¿e do abdykacji przekona³y ostatecznie Poniatowskiego obietnice zaborców tycz±ce sp³aty jego d³ugów. Król zad³u¿ony by³ w listopadzie 1795 r na astronomiczn± kwotê 40 milionów z³otych, co w przeliczeniu na obecne pieni±dze daje ich ok. 2 miliardy. Tego bud¿etu nie mo¿na by³o ju¿ uratowaæ. Najznakomitszym powstañcom uda³o siê zostaæ ojcami niepodleg³o¶ci obcych narodów, symbolem zwyciêskich walk, sukcesu wolnych ludzi na drugiej pó³kuli. Imiê Kazimierza Pu³askiego znaj± miliony ludzi na ca³ym ¶wiecie.

Ostatni polski król zmar³ 12 lutego 1798 r. w Petersburgu. Pogrzeb urz±dzi³ mu jego domniemany biologiczny syn - car Pawe³ I. Na koniec szcz±tki le¿a³y w ko¶ciele z którego bolszewicy zrobili magazyn nawozów. Urny przepad³y, zosta³o kilka przedmiotów. Planuj±c w 1938 r. rozbiórkê budynku bolszewicy zawiadomili Polakom o mo¿liwym przekazaniu im tego, co jeszcze w krypcie zosta³o. Ówczesne w³adze nie wyrazi³y jednak zainteresowania. Dyskusje przerwa³a wojna.

17 lutego 2026 r.
Jan Szczepankiewicz

Obchody 258 rocznicy zawi±zania Konfederacji Barskiej. Opactwo Tynieckie 1 marca 2026 r.

Zachêcamy do udzia³u w niedzielnej Mszy ¦w. dnia 1 marca 2026 r. o godz.10.30. w Opactwie Tynieckim, która zostanie odprawiona za dusze Konfederatów Barskich.

Przed nabo¿eñstwem o godz.10.00 pod tablic± upamiêtniaj±c± obronê klasztornej twierdzy w latach 1771- 1772 zostan± z³o¿one wieñce i wi±zanki kwiatów. Wydarzenie zwi±zane jest z 258 rocznic± zawi±zania Konfederacji bêd±cej pierwszym polskim powstaniem maj±cym na celu obronê naszej suwerenno¶ci i to¿samo¶ci narodowej.

Uczcijmy pamiêæ naszych Bohaterów.

Europa Wolnych Ojczyzn - Partia Polska

Nasz list do w³adz RP w sprawie Westerplatte

List ¶rodowisk broni±cych prawdê historyczn± o Westerplatte, które w czasie obchodów 70 rocznicy napa¶ci hitlerowskich Niemiec na Polskê zainicjowa³y powstanie Obywatelskiego Komitetu "Obrona Westerplatte 2008" - skierowany do w³adz Rzeczypospolitej Polskiej.

Szanowny Panie Prezydencie,

Szanowny Panie Marsza³ku,

Szanowny Panie Premierze,

Krajowe Forum Przedsiêbiorczo¶ci, Instytut Królowej Jadwigi, Order ¦wiêtego Stanis³awa oraz Europa Wolnych Ojczyzn kieruj± do w³adz Rzeczypospolitej Polskiej petycjê o pilne uregulowanie przez Pañstwo Polskie spraw zwi±zanych z obecnym i przysz³ym upamiêtnieniem bohaterskich obroñców Westerplatte z 1939 r.

Nieroz³±cznie zwi±zane jest to z dba³o¶ci± o miejsce ich dawnej placówki oraz rzetelnym przekazem historycznym obecnych tam informacji i ekspozycji.

Prosimy, by po 80 latach, gdy nie ¿yj± ju¿ uczestnicy zdarzeñ, zapewniono to na poziomie stosownej ustawy z powag± nale¿n± rzeczy.

Westerplatte nie mo¿e nadal byæ przedmiotem prób realizacji obcej polityki historycznej poprzez relatywizowanie oczywistych win agresora, czy "odbr±zawianie" postaci tych, którzy zawsze byli przyk³adem honoru, wierno¶ci i mêstwa.

Szczególnym powodem zainteresowania siê spraw± s± rozleg³e dzia³ania naszego ¶rodowiska, które z powodzeniem prowadzili¶my dekadê temu, przy pierwszej próbie zafa³szowania prawdy o ludziach i wydarzeniach.

Nasze organizacje zainicjowa³y w roku 2008 powstanie ogólnopolskiego, a tak¿e polonijnego Obywatelskiego Komitetu "Obrona Westerplatte 2008". Powodem tej inicjatywy by³y plany zrealizowania przez re¿ysera Paw³a Chochlewa filmu pod roboczym tytu³em "Tajemnice Westerplatte".

Wg naszej ówczesnej wiedzy pierwsze wersje scenariusza eksponowa³y w przypadku polskiego ¿o³nierza jego zwierzêce tchórzostwo, pijañstwo oraz zami³owanie do k³ótni, bijatyk i pornografii, za¶ fakty planowano poddaæ tzw. artystycznej obróbce.

Zwieñczenie filmu mia³y stanowiæ pamiêtne s³owa polskiego Papie¿a Jana Paw³a II wypowiedziane na Westerplatte, które by³y skierowane do zgromadzonej tam m³odzie¿y dnia 12 czerwca 1987 r. "Ka¿dy ma swoje Westerplatte.".

Wg zamys³u autora rocznicowego obrazu tak w³a¶nie mia³o wygl±daæ Westerplatte ¿o³nierzy II Rzeczypospolitej, których upór i po¶wiêcenie sta³y siê jednym z filarów naszej narodowej ¶wiadomo¶ci, a tak¿e symbolem samotnej walki Polaków w obronie cywilizowanej Europy.

Pragniemy przypomnieæ, ¿e spontaniczne zaanga¿owanie siê ogromnej liczby ludzi skutkowa³o wielo¶ci± animowanych wydarzeñ typu konferencje, czy rajdy historyczne. Spowodowa³o to medialne nag³o¶nienie sprawy i umo¿liwi³o osi±gniêcie za³o¿onego przez nas celu.

Powszechny protest Polaków zmaterializowa³ siê m.in. dziesi±tkami tysiêcy podpisów, których istnienie i liczba zosta³y w pewnym momencie zweryfikowane na polecenie w³adz Telewizji Polskiej.

W tej sytuacji ryzykowny projekt straci³ niemieckiego sponsora, a pozostawszy na skromniejszych ¶rodkach uparcie zabezpieczanych przez ówczesne kierownictwo Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w imiê podnoszonej w rozmowach i korespondencji "wolno¶ci wypowiedzi artystycznej" by³ realizowany na raty, poza granicami kraju, w innej ni¿ zamierzano formule i z ogromnymi trudno¶ciami personalnymi.

Nie odby³a siê zatem rocznicowa premiera planowana na dzieñ 1 wrze¶nia 2009r. , jak równie¿ nie zrealizowano masowych seansów z udzia³em m³odzie¿y szkolnej, która mia³a byæ g³ównym odbiorc± filmu.

Powy¿sze przypomnienie i krótki opis "Obrony Westerplatte" z czasu planowania obchodów poprzedniej okr±g³ej rocznicy napa¶ci Niemiec na Polskê ma wg naszych intencji uzasadniæ potrzebê, a dalej umocniæ w³adze Rzeczypospolitej w woli trwa³ego uregulowania sprawy we wnoszonym przez nas na wstêpie trybie, a tak¿e upewniæ je w posiadaniu powszechnego poparcia obywateli dla tego rodzaju dzia³añ.

Ze wzglêdu na bie¿±cy polityczny charakter sporu o Westerplatte, nad którym ubolewamy, list nasz ma charakter otwarty.

Kraków, 2 lipca 2019r.

Jan Szczepankiewicz

Marek Kramarski

Irena Kopf

Przemoc, mord i nienawi¶æ, czyli straszenia Polaków ci±g dalszy

Konsekwencja z jak± o¶rodki antypolskie kieruj± do nas przekaz strachu, edukuj± we wstydzie i utwierdzaj± w poczuciu nienormalno¶ci przybiera formê groteski. W kontek¶cie zabójstwa Adamowicza mamy kolejny absurd, lecz znana nam dobrze opinia, ¿e rz±dziæ siê nie umiemy nie raz poprzedza³a w historii zamach na nasze pañstwo. Podobno sami, to mo¿emy siê tylko pozabijaæ, tote¿ obcej protekcji Polakom niezbêdnie trzeba.

Inn± rzecz± jest to, ¿e dzisiaj mo¿emy siê daæ zniewoliæ, okra¶æ i eksterminowaæ tylko na w³asne ¿yczenie. Zarówno jednak pamiêæ historyczna, jak ta spo³eczna (liczona przez specjalistów na góra 40 dni) s± zawodne w przypadku zmasowanego naporu mediów, które zmieniaj± znaczenie pojêæ, opacznie interpretuj± zdarzenia, pod¿egaj± wreszcie do wa¶ni m.in. poprzez zamykanie ust ludziom mówi±cym niemi³± prawdê, a powielanie po¿±danego politycznie k³amstwa.

Warto zdaæ sobie sprawê z faktu, ¿e dialogu nikt z nami nie chce prowadziæ, co doskonale potwierdza antypolska, antykatolicka i antyrodzinna zawarto¶æ polskojêzycznych mediów. Kiedy zarzuca siê jednak k³amstwo, z³odziejstwo lub zbrodnie opcji jedynie s³usznej, najpro¶ciej jest taki przekaz zdeprecjonowaæ, nazywaj±c go "mow± nienawi¶ci".

Ta przemoc, której w Polsce wci±¿ nie ma

Kiedy mówimy zatem o tragicznym zdarzeniu, które mia³o miejsce w tradycyjnym chaosie Orkiestry z nazwy ¦wi±tecznej, nie sposób nie zauwa¿yæ, ¿e polsk± krew, której, jak kania d¿d¿u ³akn± "europejscy" politycy oraz ich peerelowscy klienci musia³ wytoczyæ "facet robi±cy banki". Nikt inny siê dot±d nie kwapi³.

Nie przeszkodzi³o to jednak zaistnieniu u nas kampanii przeciw przemocy oraz histerii rozpêtanej po raz kolejny w zachodnich o¶rodkach decyzyjnych i antypolskich mediach.

Czym¿e jest zatem przemoc i jak siê ma definicja tego zjawiska do politycznej reakcji na kryminalne zdarzenie, którego zaistnienie tak, czy inaczej obci±¿a nie jaki¶ ogó³, a jedynie organizatora imprezy.

Wg ogólnie zrozumia³ej definicji przemoc wystêpuje wtedy, gdy wywierany jest wp³yw na proces my¶lowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby, która nie wyra¿a na to przyzwolenia. Jej celem jest osi±gniêcie konkretnych korzy¶ci, czyli pozyskanie zasobów. W odró¿nieniu od agresji, przemoc jest dzia³aniem przemy¶lanym i racjonalnym, które nb. wystêpuje u wszystkich istot rozumnych, lecz jako taka podlega ocenie m.in. moralnej i prawnej.

"Walcz±c z przemoc± w Polsce" trzeba wiedzieæ, ¿e kraj nasz zajmuje ostatnie miejsce w Europie, gdy idzie choæby o statystyki tego zjawiska np. w rodzinie, czy wobec kobiet. Okazuje siê przy tym, ¿e najlepiej sprawy maj± siê w krajach katolickich, natomiast nasi mentorzy z "o¶wieconego" Zachodu maj± u siebie z przemoc± potê¿ny problem.

Podczas, gdy nasi praworz±dni "przyjaciele" na co dzieñ borykaj± siê z zamachami na tle politycznym i religijnym, kiedy w tak wielu krajach krwawo t³umi siê manifestacje przeciw korupcji w³adz, a czê¶ciom pañstw odmawia niepodleg³o¶ci wi꿱c jej zwolenników, to w³a¶nie tolerancyjna, spokojna i wracaj±ca na drogê normalnego rozwoju Polska jest przedmiotem autentycznej agresji i nienawi¶ci na³ogowych kolonialistów.

W Niemczech, we Francji, w Hiszpanii, we W³oszech, a nawet w Belgii w tysi±cach liczymy zabitych, rannych, aresztowanych. Kobiety s± gwa³cone, rodziny rozbijane przez pañstwo, chrze¶cijanie nie mog± publicznie praktykowaæ swojej religii. Ten stan t³umaczy, dlaczego nagle g³ównym problemem Unii sta³a siê jednolita etnicznie, religijnie, tradycyjnie rodzinna i bezpieczna dla wszystkich Polska, gdzie ani rachunki krzywd, ani agresja winnych nie doprowadzi³a do fali krwawej przemocy na tle politycznym. A o niej w³a¶nie jest mowa.

Na bezrybiu i rak ryba, czyli mamy "mord polityczny"

Dla potrzeb, prosto zwi±zanych z walk± o w³adzê i kasê, akt indywidualnego terroru bêd±cy dzie³em osoby niezrównowa¿onej i czuj±cej siê osobi¶cie pokrzywdzon± okrzykniêto "mordem politycznym".

Prostuj±c przekaz i daj±c rzeczom odpowiednie proporcje nale¿y tu zauwa¿y, ¿e podczas zdarzenia, które wg organizatorów nie musia³o spe³niaæ rygorów imprezy masowej (inaczej ni¿ np. fachowo zabezpieczone ¦wiatowe Dni M³odzie¿y 2016.), przy zupe³nej beztrosce ochrony zamordowany zosta³ prezydent Gdañska. De facto samorz±dowiec.

Mamy tu do czynienie z pojedynczym przypadkiem, nie za¶ z³owieszcz± seri±, czy wzrostem ilo¶ci w jakikolwiek sposób podobnych do siebie przestêpstw, choæ nag³y niepokój "w³odarzy" maj±cej na sumieniu krzywdê dziesi±tków tysiêcy ludzi nie musi dziwiæ.

Obserwuj±c nieadekwatne larum nale¿y na wstêpie zauwa¿yæ przydatne w wzniecaniu psychoz przedefiniowanie pojêcia "mordu politycznego".

Mordem politycznym dla totalnych Europejczyków nie jest ju¿ zatem mord, którego pobudki maj± charakter polityczny, lecz czyn, którego ofiar± jest polityk. Choæby samorz±dowy. No có¿, na bezrybiu, to i rak ryba.

Wracaj±c do rozg³aszanej "wojny plemion", czy te¿ rzekomych "wa¶ni spo³ecznych" na tle ideologicznym, rasowym, czy religijnym, to sprawy siê maj± niemal zupe³nie na odwrót, ni¿ przedstawiaj± to wrogie Polakom media.

Rzeczywista linia podzia³u jest oczywista, a polityczne sympatie i antypatie maj± charakter wtórny. Z jednej strony mamy zatem autentyczn± frustracjê beneficjentów okr±g³osto³owej transformacji, którzy dziedzicznie wrêcz chcieli zachowaæ profity z okresu niewolenia narodu, ale im je po niemal trzech dekadach i tylko czê¶ciowo cofniêto. Z drugiej nadzieje normalnie pracuj±cych obywateli, którym wmawiano, ¿e wszyscy ponosz± koszty dwóch okupacji, a swoich ¿yciowych szans z wdziêczno¶ci± winni szukaæ poza granic± kraju, ¿ywi±c siê w razie potrzeby u siebie "zupk± Kuronia".

Jak dot±d mordów politycznych na tle tych podzia³ów nie by³o, chyba ¿e zgonów pragniemy szukaæ w sferze mafijnych rozgrywek. Ostatnio w Polsce mordowali swoich oponentów komuni¶ci, robili to masowo i nikt ich za to najczê¶ciej nie rozlicza³, a wrêcz honorowa³. Dzisiaj s± "Europejczykami", "demokratami" i w³a¶nie "walcz± z przemoc±".

Mowa nienawi¶ci? A kto mówi?

Agresja s³owna wybrzmiewa u nas czasami w wypowiedziach polityków, w Internecie bywa obecna g³ównie za spraw± rozmaitych prowokatorów, skrzeczy na mikrych manifestacjach rozmaitych KOD-ów, czy Czarnych Protestach. Nieprzypadkowo ci sami ludzie bior± dzi¶ udzia³ w "protestach przeciw przemocy", czyni±c to z w³a¶ciw± im hipokryzj±.

Czym jednak jest rzeczywi¶cie "mowa nienawi¶ci", jakkolwiek definiowana, bo zwi±zana z "poprawno¶ci± polityczn±" i nale¿±c do lewicowo - liberalnej nowomowy, "mowa nienawi¶ci" dorobi³a siê jedynie instrumentalnych opisów, na zasadzie, ¿e czego sobie dzisiejsza w³adza nie ¿yczy, to w³a¶nie jest - to, i jest - be.

I tak m.in. wg Rady Europy "mowa nienawi¶ci" powstaje przy praktykowaniu wszelkich form ekspresji rozpowszechniaj±cej lub popieraj±cej uprzedzenia rasowe, religijne, antysemickie i ksenofobiê. Na cenzurowanym jest zatem nacjonalizm lub etnocentryzm. Z ochrony przed "mow± nienawi¶ci" mog± korzystaæ tak¿e imigranci oraz rozmaite mniejszo¶ci seksualne. W praktyce ka¿dy, kto u¿yje "mowy nienawi¶ci" ma pewno¶æ, ¿e zostanie nazwany "faszyst±".

Przed mow± nienawi¶ci nie s± natomiast chronione narody europejskie, stanowi±ce wiêkszo¶æ w demokratycznie rz±dzonych pañstwach, nadal dominuj±ca na kontynencie religia chrze¶cijañska, a tak¿e dwup³ciowe zwi±zki ma³¿eñskie wychowuj±ce potomstwo w tradycyjny sposób. W tym przypadku podnosi siê permanentnie prawo agresora do wolno¶ci - s³owa, prasy i wypowiedzi artystycznej.

¯eby nie daæ siê zwariowaæ, dzi¶ ka¿dy Polak musi sobie odpowiedzieæ na pytanie, czy id±c do pracy, do ko¶cio³a, na wiec, na zakupy, na spacer, czy wreszcie k³ad±c siê spaæ czuje siê zagro¿ony przez politycznych oponentów? Ile zna osobi¶cie osób gotowych mordowaæ na serio, lub atakowaæ ludzi w dowolny sposób z uwagi na ich odmienne preferencje np. g³os oddany w demokratycznych wyborach? Ilu w koñcu zna³ zamordowanych wspó³obywateli, bo wyra¿ali odmienne od morduj±cych pogl±dy? Czy by³ ¶wiadkiem faszystowskich marszów, antysemickich pogromów lub rugowania czarnych? Ze szko³y, uczelni, tramwaju, teatru, sklepu. ¦wiadkiem, ofiar± zamachu.? Mo¿e choæ dosta³ pogró¿ki?

Dzi¶ do straszenia Polaków Putinem, Polexitem, czy utrat± "unijnych dotacji" doszed³ kolejny motyw. Mamy siê baæ samych siebie, by doj¶æ do wniosku, ¿e od "polskiego piek³a" wyzwoliæ nas mog± jedynie obcy. I trzeba nam o to prosiæ, za wszelk± cenê.

Kraków, 16 stycznia 2019r.

Jan Szczepankiewicz

z Biuletynu Europy Wolnych Ojczyzn 1/2019

Dwa ¶wiêta, jedna wojna

W ostatnich tygodniach mieli¶my w Polsce dwa ¶wiêta. Pierwszym z nich by³o tzw. "¶wiêto demokracji", czyli powszechne i wolne wybory samorz±dowe, a drugim równie powszechne obchody 100 rocznicy odzyskania przez naród niepodleg³o¶ci fetowane w prawdziwie wolnym, choæ znów nie ca³kiem suwerennym pañstwie.

W zasadzie narracja tak krajowej "totalnej opozycji", jak wspieraj±cych j± jawnie wrogich nam imperialistów od pocz±tku zmiany uk³adu w³adzy nie ma nic wspólnego z dobr± wol±, czy nawet minimum przyzwoito¶ci. Zdumiewaj±co nie liczy siê tak¿e z faktami.

Warto w tym miejscu przypomnieæ s³owa amerykañskiego polityka Hirama Johnsona ¿yj±cego na prze³omie wieków XIX i XX , który w swoim senackim przemówieniu z roku 1918. zauwa¿y³, ¿e to w³a¶nie "prawda jest pierwsz± ofiar± wojny".

Gdy gra idzie o wielk± w³adzê i przeogromne pieni±dze warunkiem uzyskania zysku jest zniewolenie umys³ów oraz dezinformacja, skutkuj±ce og³upieniem narodu na celowniku tak, by ten zaniecha³ oporu, opu¶ci³ rzeczywistych przywódców, a swoim "ugodowcom" da³ najlepiej tzw. demokratyczny mandat - do kapitulacji.

Zatem je¶li w ka¿dym przypadku ofiar± wojny staje siê Prawda, to w³a¶nie obserwowane jak¿e masywne zjawisko u¶wiadamia nam, ¿e nie toczymy obecnie dobros±siedzkich sporów, historycznych debat, czy ideologicznych dyskusji, a trudnej drogi do konsensusu nikt z nami przemierzaæ nie my¶li. Bêdzie jak zawsze na wojnie, tylko "kto kogo", koszty zap³ac± przegrani, a historiê napisz± zwyciêzcy.

Wracaj±c do naszych ¶wi±t. Pierwsze w wyborczy wieczór wykreowa³o o dziwo samych wygranych. Nawet stronnictwo, które w stosunku do poprzedniego wyniku odnotowa³o utratê po³owy mandatów usi³owa³o publice zrobiæ "wodê z mózgu", wieszcz±c ogromny sukces. Nie inaczej by³o z reszt± opozycyjnych partii. Zapanowa³a w nich wielka rado¶æ, motywowana g³ównie tym, ¿e nie stracono wszystkiego, a PiS nie wszêdzie wygra³.

Mizeriê wyborczych rezultatów dla potrzeb swojego elektoratu, jak równie¿ obcych "przyjació³" przekuto zatem medialnie wprost w gigantyczn± wiktoriê. Liczby, ani proporcje nie uczyni³y w tym wzglêdzie ¿adnej istotnej przeszkody. Na wojnie licz± siê przecie¿ nie fakty, czy ich rzetelna ocena, a propaganda, która je¶li nawet nie mo¿e przekonaæ wroga, to winna chroniæ w³asne szeregi przed defetyzmem i konserwowaæ sojusze.

Nie inaczej sta³o siê zatem przy drugim ¶wiêcie, które tym razem znowu zapisaæ mo¿na po stronie sukcesów nie tylko "pisowskich" w³adz, ale de facto wszystkich uczciwych Polaków raduj±cych siê w ca³ym kraju, jak te¿ poza jego granicami rodzinnie, bezpiecznie i co bardzo tu wa¿ne - godnie.

Ponad æwieræ miliona uczestników Marszu Niepodleg³o¶ci - "Dla Ciebie Polsko", który realizowa³ ideê jedno¶ci ca³ego narodu, demokratycznej partycypacji wszystkich ¶rodowisk, a przy tym ukaza³ doskona³± my¶l polityczn± w³adz, sprawno¶æ wszelakich s³u¿b i si³ê pañstwa, za nasz± zachodni± granic± okrzykniêto nie tylko nasz± "katastrof±", ale wrêcz wydarzeniem gro¼nym dla ca³ej jedynie s³usznej i obowi±zuj±cej idei "demokracji liberalnej" w wymiarze europejskim.

Nb. przywo³ywana tu "liberalna demokracja", której zagra¿aæ maj± ¶wiêtuj±cy sw± niepodleg³o¶æ Polacy tak naprawdê tak¿e nie jest tam ani liberalna, ani demokratyczna. Podobnie rzecz ma siê z wszechobecnym "faszyzmem", który nie musi byæ nawet równanym z nim, a zupe³nie inaczej definiowanym nacjonalizmem, czy ju¿ zupe³nie niewinnym i nieprzystaj±cym patriotyzmem. On siê pojawia tam, gdzie jest propagandzie potrzebny, czyli bez zwi±zku z bezu¿yteczn± - Prawd±.

Jak zwykle nie poznajemy w licznych, a zawsze podobnie brzmi±cych relacjach ani siebie, ani rzeczywisto¶ci, która nas otacza. Gdy korespondentka Tageszeitung pisze w kontek¶cie Marszu o "katastrofie dla polskiej demokracji" i dalej, ¿e w naszym kraju "ju¿ wszyscy przyzwyczaili siê do tego, ¿e przez polskie miasta maszeruj± ekstremi¶ci, którzy rycz±c antysemickie i rasistowskie has³a pal± unijne flagi oraz atrapy ¯yda", to trudno nam sobie przypomnieæ choæ jeden podobny widok.

Z kolei Frankfurter Allgemeine Zeitung zauwa¿a zupe³nie niepo¿±dan± gloryfikacjê przez Polaków ich II Rzeczypospolitej, która podobnie, jak i ówczesne Niemcy mia³a byæ pañstwem niedemokratycznym, wrêcz autorytarnym (czyt. faszystowskim?). Zatem nasz ca³y szacunek dla Ojców Niepodleg³ej oraz obroñców tej¿e z wrze¶nia 1939. tak¿e musi byæ przesadzony? Bo nie ma z czego siê cieszyæ, nie ma czego ¿a³owaæ? Dowiadujemy siê, ¿e bardzo by³a podobna do III Rzeszy!

Taki obraz obchodów polskiego ¶wiêta, jako ¿ywo ma wpisaæ siê w stary, bo znany nam od stuleci przekaz, ¿e ponoæ Polacy sami rz±dziæ siê nie potrafi±, tote¿ zawsze trzeba im "pomóc".

Jednak¿e w omawianym przypadku bismarckowskie szyderstwo nijak nie mo¿e znale¼æ potwierdzeñ wobec tysiêcy imprez z ponad æwieræmilionowym Marszem na czele, przeprowadzonym bezpiecznie i z organizacyjn± precyzj± podobn± do nie tak dawnych, tak¿e budz±cych powszechny podziw ¦wiatowych Dni M³odzie¿y.

Wszystko to w czasie, gdy na fatalnie rokuj±cym "zachodzie" trwa chaos, szaleje terror, organizacje prawdziwych "neofaszystów" maszeruj± non stop, a liczba incydentów antysemickich sytuuje te najm±drzejsze z krajów na czele ¶wiatowych rankingów, zmuszaj±c pañstwow± policjê do permanentnej ochrony ¿ydowskich praktyk. W przeciwieñstwie do demokratycznej, bezpiecznej i obiektywnie, bo potwierdzonej wiarygodnymi liczbami tolerancyjnej, a przy tym bezpiecznej Polski.

Toczy siê jednak wojna prawdziwa o prolongatê ¿ycia na cudzy koszt, w czym niew±tpliwie przeszkod± jest trze¼wy os±d podmiotów na które zagiê³y parol w³adze spo³eczeñstw starych, sytych i zdemoralizowanych.

Ich "wolne media", które poddaj± obywatelom tylko poprawne opisy w³asnej rzeczywisto¶ci, w naszym kontek¶cie tak¿e uprawiaæ musz± typowo wojenn± propagandê, której sam Goebbels powstydziæ by siê nie musia³. Polak nie widzi w takich relacjach siebie? Nie szkodzi. Grunt ¿e siê wstydzi za swoich rodaków, swój rz±d i ca³y "ten kraj". ¯e znów jest niepewny swego, chêtny do pracy b±d¼ gdzie, wdziêczny za dobre s³owo.

Jedyn± prawd± akceptowan± przez hegemonów jest stan umys³ów i rzeczy, w którym demokracja istnieje wtedy, kiedy w prowincji imperium wygrywa opcja na s³u¿bie imperialisty, za¶ z politycznej debaty ka¿d± mo¿liw± metod±, w tym tak¿e k³amstwem ruguje siê nawet bardzo liczne grupy obywateli, s³usznie niwecz±c ich wolno¶æ, a dalej prawa, w tym to najpierwsze, prawo do realnego samostanowienia.

Kraków, 14 listopada 2018r.

Jan Szczepankiewicz

EUROPA WOLNYCH OJCZYZN apeluje o pilne podjêcie debaty nad zmian± zasad cz³onkostwa Polski w Unii Europejskiej.

Obserwuj±c notoryczne negowanie rozstrzygniêæ narodowych demokracji oraz nisk± konkurencyjno¶æ gospodarcz± krajów cz³onkowskich wspólnoty, Europa Wolnych Ojczyzn postuluje rozpoczêcie debaty nad zmian± traktatowych zasad cz³onkostwa Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej

Instytucje unijne nie mog± w obecnie stosowanym trybie integrowaæ w suwerenna decyzje narodów, a nadmiar tendencyjnie stosowanych regulacji nie mo¿e deformowaæ rynku i upo¶ledzaæ konkurencyjno¶ci tak firm, jak gospodarek krajowych.

Spektakularne fiasko tzw. Strategii Lizboñskiej z 2000r., która zak³ada³a osi±gniêcie przez gospodarkê unijn± prymatu w wymiarze globalnym do roku 2010, powszechny wzrost zad³u¿enia i kryzys finansów publicznych w wielu pañstwach cz³onkowskich, negatywny wynik referendum w sprawie cz³onkostwa Wielkiej Brytanii, a wreszcie niepewny los Strefy Euro, to tylko niektóre z kolejnych niepowodzeñ oraz utrzymuj±cych siê niekorzystnych trendów.

Historia uczy, ¿e dyktat imperialnego centrum oraz zjawiska destrukcji w wielu przestrzeniach ¿ycia, zawsze towarzysz± próbom budowy socjalistycznych, silnie zbiurokratyzowanych wspólnot.

Szczególne znaczenie dla odnowy ducha oraz zwiêkszenia efektywno¶ci integracji by³oby naszym zdaniem ograniczenie kompetencyjne oraz ilo¶ciowa redukcja unijnej biurokracji, która na drodze forsowania kolejnych traktatów zaw³aszczy³a zbyt wielk± czê¶æ suwerenno¶ci pañstw narodowych. Nale¿y zauwa¿yæ, ze realna w³adza w strukturze organów Unii pozostaje przy ciele, które nie jest wybierane demokratycznie.

Redukcja kosztów utrzymania ogromnej i de facto zbêdnej struktury biurokratycznej UE by³aby zaledwie u³amkiem korzy¶ci powsta³ych w wyniku uwolnienia naturalnie zró¿nicowanych potencja³ów narodowych, lepszego wykorzystania mechanizmów rynkowych oraz id±cej za postulowan± reform± - obni¿ki obci±¿eñ o charakterze fiskalnym.

Przepisy wymuszaj±ce dzi¶ niekorzystne zachowania podmiotów s± przewa¿nie forsowane przez hegemonów wspólnoty, którzy w ten sposób realizuj± swoje partykularne interesy oraz przez grasuj±ce w przero¶niêtych strukturach rozmaite paso¿ytnicze lobby.

Pañstwa cz³onkowskie powinny zatem wiêcej decyzji podejmowaæ we w³asnym zakresie, mniej ³o¿yæ do wspólnej kasy, a za swoje dzia³ania odpowiadaæ na ogólnych zasadach. Nowa jako¶ciowo integracja powinna zak³adaæ zachowanie faktycznej równo¶ci suwerennych podmiotów w procesie podejmowania wspólnych decyzji. Jednoczesnej poprawie ulec powinna sytuacja obywateli pañstw cz³onkowskich, w których zakres wolno¶ci nie mog± ingerowaæ w³adze unijne w sposób bezpo¶redni i w³adczy.

Opar³szy siê na uzgodnionym minimum wspólnych dla Europy warto¶ci, pañstwa wspólnoty wyra¿± zgodê na nieskrêpowane przemieszczanie siê obywateli, swobodny przep³yw towarów i us³ug oraz wolne prezentowanie przekonañ religijnych i pogl±dów politycznych. Jednocze¶nie niezbêdnym jest wzmocnienie ochrony granic zewnêtrznych i zmiana polityki tycz±cej bezpieczeñstwa wewnêtrznego pañstw, przy pielêgnowaniu tradycyjnie europejskich warto¶ci w ¿yciu publicznym.

W istniej±cej sytuacji nie widzimy potrzeby tworzenia wspólnej, de facto alternatywnej dla NATO tzw. armii europejskiej, ani te¿ utrzymania traktatowych zapisów daj±cych mo¿liwo¶æ karania przez Uniê poszczególnych pañstw cz³onkowskich, czy dokonywania si³owej ingerencji w ich wewnêtrzne sprawy.

Na wstêpie w trybie pilnym rozwa¿yæ nale¿y powrót do walut narodowych, przy zarzuceniu realizacji Strefy Euro na zasadach ideologicznych. Polska nie powinna w ¿adnym wypadku ulegaæ naciskom zmierzaj±cym do zrzeczenia siê tej, jak¿e istotnej czê¶ci suwerenno¶ci i zg³aszaæ akces do realizacji ewidentnie nieudanego eksperymentu.

Do podjêcie dyskusji nad przysz³ym kszta³tem Unii Europejskiej, nowymi zasadami integracji oraz sposobem przeprowadzenia koniecznych zmian wzywamy zarówno w³adze Rzeczypospolitej Polskiej, jak wszystkie partie, których przedstawiciele reprezentuj± obecnie Polskê w strukturach unijnych, ale te¿ ¶rodowiska z ró¿nych powodów politycznie wykluczone, które chcia³yby na nowo zabraæ glos w sprawie renegocjacji zasad cz³onkowstwa Polski w UE. oraz reformy kontynentalnej wspólnoty.

W publicznej debacie powinni tak¿e braæ udzia³ sami obywatele, dla których wa¿na jest przysz³o¶æ tak kraju, jak kontynentu w obliczu nowych wyzwañ globalnych - przy pe³nej ¶wiadomo¶ci, ¿e im wiêksza sfera wolno¶ci i bardziej okre¶lona odpowiedzialno¶æ za podejmowane decyzje, tym wiêksze szanse na rzeczywisty rozwój, dostatek i bezpieczeñstwa w ka¿dym z po¿±danych wymiarów.

W przypadku fiaska rozmów w sprawie reformy Unii Europejskiej uwa¿amy za wskazane przekazanie obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej rzetelnej wiedzy, zgodnie z ich konstytucyjnym prawem do otrzymywania informacji, zorganizowanie debaty publicznej w sprawie przed³u¿enia cz³onkostwa na obecnych zasadach i ewentualne przeprowadzenie przedmiotowego referendum.

Przewodnicz±cy EWO - PP Jan Szczepankiewicz

Wiceprzewodnicz±cy EWO - PP Marek Kramarski

Kraków, 4 listopada 2016r.

Europa Wolnych Ojczyzn - Partia Polska o aborcji, in vitro, eutanazji i zwi±zkach homoseksualnych

Prawo do ¿ycia jest podstawowym dobrem chronionym przez pañstwo. Ka¿de prawo, które wprost sankcjonuje zabijanie niewinnych jest niesprawiedliwe.

Dziecko, jak ka¿dy cz³owiek ma prawo do ¿ycia, niezale¿nie od tego, czy znajduje siê w ³onie matki, czy te¿ poza nim. Stwierdzenie to odnosi siê tak¿e do osób ludzkich (zwanych zarodkami) powstaj±cych przy zastosowaniu metody in vitro, których status nie jest dzi¶ prawnie okre¶lony w spójny logicznie, a po¿±dany sposób.

Metoda in vitro nie jest sposobem na leczenie bezp³odno¶ci, a jedynie umo¿liwia posiadanie dziecka pomimo tej przypad³o¶ci. Obci±¿aj±c± moralnie wad± in vitro jest powstawanie, selekcja, a nastêpnie przechowywanie niewykorzystanych zarodków.

Partia Polska stanowczo sprzeciwia siê legalizacji eutanazji. Ludzie pope³niaj± niekiedy samobójstwa, lecz tworzenie konstrukcji prawnych umo¿liwiaj±cych pozbawianie ¿ycia cz³owieka - za jego zgod±, lub bez takiej zgody - z udzia³em osób trzecich, sprzyja powstawaniu sytuacji patologicznych oraz nadu¿yæ.

Nie mo¿na obci±¿aæ sumieñ lekarzy i pielêgniarek dzia³aniem sprzecznym z etyk± ich zawodu oraz powszechnie uznawanym systemem warto¶ci. Nale¿y jednak odró¿niæ eutanazjê od zaprzestania uporczywej terapii w sytuacji, gdy nie rokuje ona utrzymania ¿ycia chorego, a jedynie dodaje mu cierpieñ i przed³u¿a agoniê.

Zarówno w przypadku aborcji, jak i eutanazji mamy do czynienia ze zwyk³ym morderstwem. W sposób oczywisty nale¿y jednak wy³±czyæ przypadki ingerencji ratuj±cej ¿ycie matki w sytuacjach, gdy medycyna jest bezsilna, a ¶mieræ matki oraz dziecka bezwzglêdnie pewna przy zaniechania jakichkolwiek dzia³añ (np. ci±¿a pozamaciczna, w przypadku której rokowanie jest jednoznaczne).

Ma³¿eñstwem jest to zwi±zek pomiêdzy mê¿czyzn± i kobiet±. Nie mo¿na zmieniaj±c znaczenie s³owa nazywaæ tak ¿adnego innego zwi±zku. Nie mo¿na tak¿e tworzyæ protezy normalno¶ci w postaci umo¿liwienia homoseksualistom zawierania zwi±zków pn. "ma³¿eñstwo", a tym bardziej adoptowania dzieci. W tym przypadku zachodzi potrzeba ochrony praw osób trzecich.

Dziecko do normalnego rozwoju fizycznego, a tak¿e psychicznego, wymaga opieki oraz mi³o¶ci dwojga osób - kobiety i mê¿czyzny. Homoseksuali¶ci, podobnie jak np. zoofilie, nekrofile czy fetyszy¶ci - nie powinni gorszyæ kobiet i dzieci, zmuszaj±c ich do ogl±dania szokuj±cych scen podczas rozmaitych publicznych prezentacji. W tym przypadku tak¿e wystêpuje bezwzglêdna potrzeba ochrony praw osób trzecich.

Niezale¿nie od tego, czy homoseksualizm nazwiemy "zboczeniem", czy te¿ "preferencj±" - sprowadza on zachowania oderwane od zasadniczej i powszechnie akceptowanej istoty aktu seksualnego, któr± okre¶la instynkt zachowania gatunku. U znakomitej wiêkszo¶ci obywateli wywo³uj± one reakcjê obrzydzenie i agresjê, przez co nie powinny byæ eksponowane publicznie.

Homoseksuali¶ci nie mog± byæ z uwagi na swoj± przypad³o¶æ dyskryminowani, ale te¿ w ¿aden sposób nie mog± byæ grup± uprzywilejowan± z po¶wiêceniem dóbr ogó³u spo³eczeñstwa, w tym nie mog± godziæ z premedytacj± w pokój spo³eczny.

Partia Polska jest zasadniczo przeciwna aborcji z wyboru, stosowaniu metody in vitro w obecnym jej kszta³cie, usankcjonowanej prawem eutanazji oraz umo¿liwieniu homoseksualistom promocji szokuj±cych dla ogó³u praktyk, a tym bardziej zawierania przez nich "ma³¿eñstw" i adoptowania dzieci.

Europa Wolnych Ojczyzn - Partia Polska

Kraków, Listopad 2016r.

Europa Wolnych Ojczyzn - Partia Polska w sprawie kary ¶mierci

Postuluj±cym szybkie i bezwarunkowe przywrócenie kary ¶mierci przypominamy nasze stanowisko w tej kwestii.

Partia Polska nie wyklucza debaty nad mo¿liwo¶ci± przywrócenia kary ¶mierci w Polsce, stosowanej w przypadkach wyj±tkowo ciê¿kich i okrutnych przestêpstw, uwa¿aj±c jednak¿e za wysoce naganne wykorzystywanie tego postulatu dla celów populistycznych.

Zauwa¿amy, ¿e poza presj± zewnêtrzn±, wystêpuj± w tej sprawie du¿e ró¿nice zdañ w¶ród polskich prawników, etyków i teologów. Widoczny brak sk³onno¶ci do kompromisu, dodatkowo utrudnia ew. ponowne wprowadzenie tej kary do polskiego Kodeksu Karnego.

Nie mo¿emy jednak zamykaæ s³usznych dyskusji, zauwa¿aj±c obecn± nieskuteczno¶æ eliminacji zwyrodnia³ych sprawców oraz ra¿±c± nierówno¶æ sytuacji ofiary i sprawcy - na niekorzy¶æ osoby, której dobra chronione s± atakowane.

Mimo bardzo du¿ego poparcia spo³ecznego, dyktowanego g³ównie brakiem poczucia bezpieczeñstwa i zrozumia³± chêci± odwetu na sprawcach szczególnie okrutnych zbrodni, dla przygotowania ewentualnego przywrócenia kary ¶mierci konieczne s± obecnie spokojne, a przy tym bardzo przemy¶lane dzia³ania.

Zmierzaæ one musz± do uzyskania szerszego poparcia m.in. prawników i duchowieñstwa. Zdania w tych opiniotwórczych i wp³ywowych grupach s± bowiem bardzo istotne dla powodzenia stricte politycznych zabiegów, ale te¿ konieczne jest unikanie sytuacji prowadz±cej do konfliktu sumieñ Polaków, którzy przewa¿nie s± wyznania rzymsko - katolickiego.

Nale¿y odwróciæ obecny trend do prostego ³agodzenia kar i poniechaæ czêsto naiwn± wiarê w resocjalizacjê ka¿dego sprawcy. Kara powinna byæ wymierzona w sposób racjonalny, tzn. s³u¿yæ mo¿liwie najlepiej - zarówno prewencji indywidualnej, jak i ogólnej.

Podobnie, jak w ¿adnym wypadku nie powinno siê wiêziæ sprawców, których demoralizacja nie jest zaawansowana, tak nie powinno siê poprzestawaæ na czasowym pozbawieniu wolno¶ci osób, które nie rokuj± poprawy i zagra¿aj± zdrowiu oraz ¿yciu obywateli w przypadku ew. ucieczki z miejsca odosobnienia, czy zakoñczenia odbywania zas±dzonej kary.

W dyskusji nt.. przywrócenia kary ¶mierci, zwolennicy tego rozwi±zania stanowcze komunikuj± swoje stanowisko i powo³uj± siê na liczne przypadki zbrodniczej recydywy. Zwracaj± uwagê m.in. na obowi±zek pañstwa do zagwarantowania bezpieczeñstwa obywatelom oraz ich zdaniem bezwzglêdn± supremacjê ochrony ¿ycia jako dobra chronionego, nad prawem do ¿ycia przypisywanym ka¿dej istocie ludzkiej, w tym tak¿e sprawcy.

Partia Polska k³adzie nacisk na zobowi±zanie do dzia³añ polepszaj±cych w tym przypadku praktyczne funkcjonowanie ca³ego Pañstwa, nie tylko nakierowanych na zmianê samej doktryny w wybranym aspekcie. Zauwa¿a te¿ z³o¿ono¶æ problemu, gdy¿, sama surowo¶æ sankcji nie wp³ywa automatycznie na zmianê zamiarów potencjalnego mordercy.

Maj±c na wzglêdzie fakt, ¿e wykonanie kary ¶mierci ma charakter ostateczny, a jego skutki s± nieodwracalne, nie mo¿emy ¿±daæ wprowadzenia jej do Kodeksu przy u¿yciu li tylko demokratycznych nacisków i w przewidzianym prawem trybie.

Je¿eli zdecydowano by siê jednak przywróciæ karê ¶mierci, to konieczne by³oby poprzedzenie tego aktu doskonaleniem obowi±zuj±cych procedur i zabiegami zmierzaj±cymi do poprawy funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwo¶ci - w bardzo wielu wymiarach.

Zauwa¿aj±c argumenty zwi±zane z elementarnymi wymogami prewencji indywidualnej i ogólnej, a tak¿e widocznym brakiem poczucia bezpieczeñstwa obywateli, Partia Polska bêdzie przekonywa³o do ponownego rozwa¿enia mo¿liwo¶ci przywrócenia kary ¶mierci dla morderców - jako ¶rodka ostatecznego, a przy tym wyj±tkowego, z naciskiem na rzetelne rozpowszechnienie stosownej wiedzy w spo³eczeñstwie.

Kraków, 11 luty 2014r.Europa Wolnych Ojczyzn - Partia Polska